Pettson obiecał swojemu kotu Findusowi, że w Wigilię przyjdzie do niego Mikołaj. Szybko jednak pomyślał, że nie należy wiele obiecywać, bo przecież Mikołaj nie istnieje. W tajemnicy postanowił więc zbudować Mikołaja, który mógłby ruszać się i mówić. Tygodnie poprzedzające Wigilię były dość nietypowe, jako że Pettson prawie cały czas spędzał w stolarni, gdzie rozmyślał nad swoim wynalazkiem i konstruował go. A Findus czuł się opuszczony. No i do tego ci niezwykli mali goście… W końcu jednak Findus dostał swojego Mikołaja, choć Pettson z pewnością nie spodziewał się, że jego maszyna aż tak dobrze zadziała. Pozostaje tylko pytanie – co tak naprawdę się wydarzyło? [ Wiek 3+ ] Piękna i klimatyczna historia, w sam raz na grudniowe dni. Jest w niej sporo humoru, takiego absurdalnego jak lubię, ale też szczypta magii i klimat szwedzkiej prowincji. Nordqvist jak zwykle opowiada o skomplikowanych relacjach między ludźmi. Swą obecnością Findus przerywa rutynę życia Pettsona, jego spokojną, ale smutną codzienność. Staruszek przeżywa na nowo rzeczy zapomniane, odgrzebuje dziecięcy zachwyt i powściągliwie wyraża czułość.