W Listach z Ameryki nie braknie wizyty w spelunkach i szulerniach San Francisco i partyjki pokera w podejrzanym meksykańsko-chińskim towarzystwie – z morderczym akcentem końcowym. Autor przeprawia się przez Góry Skaliste pociągiem, który chybocze się na drewnianych wiaduktach nad przepaściami i ledwo sunie sypiącym się tunelem; wędruje po Parku Yellowstone wśród wodnych i błotnych gejzerów; zgłębia nauki mormonów znad Słonego Jeziora; łowi łososie w zimnych rzekach Oregonu; opisuje surowe życie osadników na prerii; zstępuje do piekieł rzeźni w Chicago; snuje rozważania o sensie amerykańskiej demokracji, rasizmie, segregacji, pijaństwie, nędzy i bogactwie. Szuka rozrywki, zabawy i towarzystwa. I znajduje. A czytelnik w Listach z Ameryki znajduje to, co w częściach poprzednich: Listach z Birmy i Chin oraz w Listach z Japonii już znalazł, a co w dobrej literaturze liczy się najbardziej: porywającą opowieść.