Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników! Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie istnienia. Opublikowana w 1963 roku, wkrótce stała się " świętą księgą" tych, dla których podróże nie są powierzchownym zwiedzaniem świata, lecz próbą dotknięcia istoty życia. Opisana z niezwykłą wrażliwością wyprawa, rozpoczęta w czerwcu 1953 roku w Genewie, wiodła przez Macedonię i Grecję, następnie Turcję, Iran i Afganistan, a zakończyła się w grudniu 1954 roku u wrót Indii na przełęczy Chajber. Książka ilustrowana jest rysunkami Thierry'ego Verneta, przyjaciela autora i towarzysza podróży. " W tej pięknej i urzekającej książce sama istota podróżowania wymyka się opisowi, chociaż opisywanie podróży jest tu czynnością równie ważną, co przemierzanie szlaku. Bouvier prowadził zapiski na gorąco, a kiedy w jednym z miast stracił przez głupi przypadek część notatek, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą. Ale Oswajanie świata jest tekstem pisanym przez sześć lat po powrocie do domu, kiedy autora wciąż dręczyły wątpliwości, czy warto " dodawać wytarte słowa do tych świeżych rzeczy"? Spisywanie podróży okazało się wielokrotnie dłuższe od niej samej i o wiele bardziej wyczerpujące. Autor zaś zdał sobie sprawę, że (...) żaden opis nie jest w stanie dokładnie odwzorować przeżycia, a nieskończone bogactwo doświadczeń nie pomieści się w skończonej formule zapisu". Jacek Leociak, " Nowe książki", 9 września 1999 „ Cały mój majątek to ten dom i ten ogród” – pisał Nicolas Bouvier. Tuszył w sercu, że po jego śmierci dom w Cologny pozostanie w rodzinie... W rozmowach z Irčne Lichtenstein-Fall przyznawał się wprawdzie, że w latach koniunktury w handlu nieruchomościami myślał niekiedy, żeby go sprzedać, uposażyć synów i znaleźć sobie jakieś przytulisko na starość (w Indonezji albo w Stanach), lecz zarówno dla żony, jak i dla synów pomysł ten zakrawał na bluźnierstwo. Jednakże po śmierci męża Eliane sprzedała dom państwu Bordier, w pokoju Bouviera zamieszkał dwunastolatek Quentin, na półce nad kominkiem, zamiast Henry Millera, Lawrence'a Durrella, Melville’a, Thoreau, Starobinskiego i Cendrarsa, stanął Harry Potter, ściany pokraszone kiedyś przez Nicolasa na róż pompejański, któremu papierosowy dym i ogień z kominka nadały miedzianą patynę, są teraz białe z jasnoszarą boazerią, na kaloryferze gnieżdżą się pluszaki i jedynie wierzba przed domem, posadzona przez autora Oswajania świata, wciąż jeszcze przypomina katedrę, jakby żywcem wyjętą z chińskiego wiersza epoki Tang. O tym, że dom sprzedano, wiedziałem już, jadąc do Morges na Salon Książki. Tym bardziej więc ucieszyłem się, znajdując Thomasa Bouviera na liście zaproszonych autorów, bo liczyłem, że mi coś powie o ojcu i o ich domu w Cologny. Podeszliśmy do niego z Verą na stoisko, na którym podpisywał swoją najnowszą powieść, lecz Thomas kategorycznie odmówił rozmowy o ojcu, tłumacząc krótko, że wystarczająco dużo zrobił dla papy, a teraz zajmuje się własną twórczością. Trudno było uwierzyć, że to ten sam Thomas, którego papa nosił na plecach po drogach Japonii i który jako bobas buszował pośród grobów świątyni buddyjskiej w Kioto z siatką na motyle. A jednak. Na odchodne rzucił, że w ogóle nie rozumie, po co jadę do Cologny. Przecież tam już nic nie ma. Tam żyją inni ludzie. Co chcę tam znaleźć? – Chyba że jesteś szamanem – żegnał się z ironią – wtedy sobie z papą pogadacie. Moją wizytę w Cologny przygotowywała Teresa Węgrzyn. Odszukała dom, napisała mejla do pani Bordier, umówiła nas na spotkanie i tylko mogiły Nicolasa nie znalazła. – Cała rodzina jest, a jego grobu nie ma – mówiła w drodze na cmentarz w Cologny. Potem, stojąc wśród mogił Bouvierów, spytała – no i gdzie on, spójrz, żadnej tablicy? Mnie zaś od razu rzucił się w oczy ten niewielki kopczyk z kamyków (przypominający seid-kamień w miniaturze) między statecznymi grobami zamożnej rodziny. Podszedłem bliżej... Na murku okalającym mogiłę tuż-tuż przy samej ziemi poczerniała tabliczka, a na niej napis: „ Nicolas Bouvier”. I tyle. Mariusz Wilk, " Dom Bouviera" (cały tekst można przeczytać w " Kontynentach" 12/2013).