Space opera, która zderza zapierającą dech w piersiach wizję kosmosu z fundamentalnymi pytaniami o naturę świadomości, iluzji i człowieczeństwa. Prawa fizyki to tylko sugestia, którą wszechświat postanowił zignorować. Epicka Opera Kosmiczna - Tachionowy Szlak przez Gasnące Galaktyki Na Lemis, planecie-utopii opartej na zbiorowej świadomości Fluctus Vitae, harmonia była absolutem, a postęp – nieuniknionością. Aż do teraz. Tajemnicza „ choroba rzeczywistości” zaczyna toczyć samą tkankę bytu, sprawiając, że czasoprzestrzeń pęka w szwach, a sieć, która gwarantowała jedność, staje się autostradą dla szaleństwa. ➤ Odkryj Lemis: Świat, w którym zbiorowa świadomość kształtuje rzeczywistość, a granice między umysłami zacierają się. ➤ Wyrusz w podróż: Na pokładzie Lemiserry, statku wykutego w sercu gwiazdy neutronowej, przemierz nieznaną galaktykę w poszukiwaniu prawdy. ➤ Staw czoła „ chorobie rzeczywistości”: Zmierz się z tajemniczą anomalią, która zagraża nie tylko materii, ale i samej strukturze bytu. ➤ Zanurz się w filozoficznej głębi: Zmierz się z pytaniami o naturę świadomości, iluzji i człowieczeństwa w kosmicznej skali. ➤ Poznaj ostateczną tajemnicę: Dowiedz się, co czeka na końcu podróży, gdy największym wrogiem okaże się sama prawda. Gdy ich idealny świat się rozpada, Rektor – największy teoretyk cywilizacji – i Fyrrus – genialny, niekonwencjonalny wynalazca, muszą połączyć siły w desperackiej misji. Czy zdołają ocalić swój świat, gdy największym wrogiem okaże się sama prawda o ich istnieniu? Fluctus Vitae: Pieśń Rozpadu to zapierające dech w piersiach opisy przestrzeni kosmicznej i obcej technologii. Fani wielkiego rozmachu, oszałamiających pomysłów i epickiego budowania świata będą zachwyceni tą monumentalną operą kosmiczną, w której ostatecznym wrogiem jest koniec wszystkiego. Odbierz swój egzemplarz i rozpocznij podróż przez nowe galaktyki już dziś! " Mijali odległe, metastabilne mgławice, przypominające rozwieszone na niebie jedwabne, fosforyzujące zasłony, których barwy i kształty zdawały się przeczyć znanym prawom astrofizyki. Widzieli obłoki gazu w kolorach, dla których w ich lemisiańskim języku brakowało słów – wirującą purpurę zjonizowanego ksenonu, szmaragdową poświatę nieznanych związków organicznych, złociste mgły pyłu gwiezdnego, w których rodziły się nowe słońca. Kształty tych mgławic były równie fantastyczne – jedne przypominały gigantyczne, kosmiczne kwiaty rozwijające swoje płatki na przestrzeni lat świetlnych, inne – upiorne, kościste dłonie sięgające w głąb pustki, a jeszcze inne tworzyły złożone, fraktalne struktury, jakby sam wszechświat bawił się w tworzenie nieskończonych, geometrycznych wzorów. Przelatywali przez gromady gwiazd, tak gęste i lśniące, że przypominały rozsypane na czarnym aksamicie diamenty. Obserwowali z zapartym tchem spektakle kosmicznych narodzin i śmierci, które rozgrywały się przed ich oczami w przyspieszonym, choć wciąż majestatycznym tempie. Supernowe eksplodowały z cichą, lecz oślepiającą furią, rozrzucając w przestrzeni ciężkie pierwiastki, z których kiedyś mogły powstać nowe planety i nowe formy życia. W sercach gazowych olbrzymów, w gęstych, wirujących dyskach akrecyjnych, zapalały się protogwiazdy, niczym pierwsze, nieśmiałe świece w mroku. Mijali błękitne olbrzymy, pulsujące energią tak potężną, że zdawała się ona wykrzywiać otaczającą je przestrzeń, i czerwone karły, tlące się spokojnym, wiecznym niemal ogniem" UWAGA. Polskie