Josef Škvorecký przez całe życie pisał właściwie jedną powieść – kronikę swego nieszczęsnego pokolenia, miażdżonego przez różne totalitaryzmy, prawe i lewe. I o tym, że jazz i literatura były jedynym azylem, pozwalającym choć przez chwilę poczuć złudzenie swobody. Takie też są „ Zwyczajne żywoty” – cztery utwory z różnych okresów, tematycznie odwołujące się do jazzu i bezpośrednio czy pośrednio nawiązujące do „ kosteleckiego cyklu” książek, których głównym bohaterem jest Danny Smiřický. „ Saksofon basowy” (największy literacki sukces Škvoreckiego w USA),to – jak napisał autor – nowela „ o jedynej prawdziwej sztuce, prócz której nie ma już niczego”. Bo „ dla mnie literatura była zawsze grą na saksofonie”, dodał. W Red Music widać, jak bardzo wszystkim dyktatorom świata przeszkadza wolność, którą niesie muzyka. „ Neuilly” jest pierwszym większym utworem napisanym przez Škvoreckiego na emigracji, eksperymentem z poetyką strumienia świadomości, a zarazem czymś w rodzaju autorskiego notatnika, w którym pojawiają się rozwijane później motywy. Natomiast tytułowa nowela „ Zwyczajne żywoty” to ostatni dłuższy tekst autora, ostatecznie zamykający cykl przypadków Danny’ego Smiřickiego, bardziej smutny i nostalgiczny od większości innych, ale chyba równie piękny.