Jacek Gutorow zaproponował nam książkę z przekładami poetów osobnych i odrębnych (John Ashbery, Joshua Clover, Henri Cole),w Polsce, w zasadzie szerzej (za wyjątkiem Johna Ashbery’ego) nieznanych, których recepcja dotąd była raczej niszowa, a znajomość i obecność w polszczyźnie, lokalna. Wymienionych poetów, jak się zaraz okaże, nie tak znowu wiele dzieli, co tematycznie łączy, ku sobie zjednuje. Wszyscy są autorami poszukującymi, rozumiejącymi życie procesualnie, dla których rekonstrukcja wrażliwości i fundowanie nowego języka metafor jest sprawą wewnętrznej konieczności. To, co najbardziej im bliskie, to absolutna niechęć do nadania swoim poszukiwaniom jakiejś ostatecznej formy, powodującej kostnienie, inercję, zastyganie w jednej, określonej formule. Wymienionych trzech poetów łączy przede wszystkim intuicja, że teraźniejszość ulega ciągłemu rozpadowi, zaś nadchodząca przyszłość nie materializuje się w znane i pewne kształty. To przede wszystkim poeci kwestionujący stabilny sens, opowiadający się za przepływem znaczeń, w zakamarkach wyobraźni poszukujący szyfrów, które nadal – a może pomimo wszystko – można odczytać, poddając w wątpliwość kolejne znaczenia, słowa, języki. Dlatego we „ Wstępie” do swojego wyboru, autor Życia w rozproszonym świetle, upomina się o lekturę, którą najlepiej: „ zacząć z otwartą głową i otwartym sercem, bez wstępnych uprzedzeń i oczekiwań, w duchu uważności i gotowości na to, co chce nam powiedzieć wiersz, a poprze wiersz – poeta”. Możemy powiedzieć, że w lekturze zaproponowanych przez Jacka Gutorowa trzech poetów, w pewnym sensie, z każdym nowym wierszem, przychodzi nowy język i sposób jego rozumienia. Poruszamy się od zgiełku słów będących kalką dla kakofonii ulicy, przez rozproszone refleksy załamujące się na szybie, po intymne, kameralne światy, gdzie każde słowo waży, gdzie każdy gest, na moment przekreśla chaos. Ashbery, Clover, Cole. „ Oko wie lepiej” to znakomita książka z poetyckimi przekładami, będąca w zasadzie anonsem, próbą zwrócenia uwagi i świadomości w rejony, które zakreślają swoimi wierszami wybrani przez Jacka Gutorowa, poeci. Sam tłumacz przyznaje, że praca translatorska nigdy nie jest ukończona, że od przekładu przybywa nam języka, i krytycznego ciała. Dobre