Zanim przeczytamy pierwszy i ostatni wiersz, często zastanawiamy się nad wymową tytułu. Debiut Janusza Urbaniaka " Zbywalność rzeczy" nie opisuje nam stanu posiadania ani chęci pozbywania się cennych lub zbędnych rzeczy. Otóż czym może być „ zbywalność rzeczy". Miarą wartości, jakie są ważne (tylko) dla nas? A może jest to równoważność uprzedmiotowionej podaży, jaką nam świat serwuje, w stosunku do naszego indywidualnego popytu na szczęście, miłość, spokój, bezpieczeństwo? Co się dzieje, gdy nasz popyt na przysłowiowe szczęśliwe życie nie zostanie zaspokojony. I uświadomimy sobie jego wielowarstwowy charakter, wielowątkową istotę rzeczy, różnorodny punkt widzenia. Wiem, że uważny czytelnik znajdzie odpowiedź w tej intrygującej książce poetyckiej - i uprzedzam – będzie to wymagająca lektura. Autor zaskakuje nas dykcją poetycką, oszczędną w poetyckie środki (chociaż nie obawia się inwersji),aby metaforyczną scenerią wydarzeń, i rozmaitością poruszanych tematów, stworzyć relację z życia. Janusz Urbaniak w centrum uwagi stawia człowieka, który zmaga się z utratą, z traumatycznym losem, powszednimi problemami i z samym sobą. Często przeżywa prywatny, swoisty armagedon. To człowiek, który wciąż poszukuje, zdobywa wiedzę, doświadczenie, uczy się wartościować swoje przeżycia, potrzeby, aby podejmować właściwe decyzje. Kinga Mlynarska w posłowiu napisała, że: „ Janusz Urbaniak znakomicie pokazał, jak zmienia się ludzkie postrzeganie w rozmaitych okolicznościach. Jak dla niektórych szczęściem są dobra materialne, a dla innych - świadomość, że codziennie zjedzą kromkę chleba. Ważne jest tu także spojrzenie na ludzi w ogóle - dla podmiotu wszyscy jesteśmy wielką rodziną. Być może wynika to z jego umiłowania człowieka lub wspólnych doświadczeń (swoista rodzina pokiereszowanych przez życie)". Łucja Dudzińska