Tytuł powieści nie jest prowokacją, ani gestem komercyjnym. Jest w pełni umotywowaną konsekwencją rozdarcia bohatera, jakie niosła ze sobą epoka komunistycznej laicyzacji. W dobie zalewu rynku czytelniczego literaturą obcą, rzadko mamy okazję do sięgnięcia po książkę bliską naszej rzeczywistości i problemów, których często sami doświadczyliśmy. Ta powieść jest taką książką. Ukazuje lapsusy historii, zastanawia, wywołuje wzruszenia, uczy pokory. Skandalizując, autor wyjaśnia, jakie miała szanse dziewczyna z małego miasteczka, w jaki sposób mógł uniknąć ciężkiego losu rolnika ambitny chłopak ze wsi. Gdzie leżały granice, do jakich wolno było się posunąć, by nie naruszyć zasad wychowania otrzymanego w rodzinie. Książka nosi znamiona powieści dramatycznej, bo cała miniona epoka PRL miała w konsekwencji zakończenie dramatycznej przegranej. Jej bohater przegrał, bo zaufał ideologii i ludziom, którym zastąpiła ona religię.