czarne8-387-39165-483873916542002-01-01polaco (Polonia)1Softcover
Rola mojej rodziny w światowej rewolucji
BĆBora Ćosić- 2002
- primera publicación
- 1
- páginas
- polaco
- idioma
- 1
- edición
„ Rola mojej rodziny w światowej rewolucji” to powieść zamieszkałego w Berlinie serbskiego pisarza Bory Ćosicia z 1968 r., która ukazała się w wielu językach, przyniosła jej autorowi międzynarodową sławę, a w kilku krajach objęta została zakazem druku. Jej przekład na język polski, przygotowany przed 30 laty, nie mógł ukazać się w Polsce, między innymi wskutek wewnątrz wydawniczej cenzury. „ Rola mojej rodziny...” to obraz rewolucji po wyzwoleniu Jugosławii, przemian widzianych oczami dziecka, które z naiwną powagą patrzy na absurdy powojennej rzeczywistości i toczącej się „ walki klasowej”. Bohaterem powieści jest zwykła drobnomieszczańska rodzina, która żyje w Belgradzie i znajdując się na marginesie oficjalnego życia, komentuje zabawną i ponurą codzienność „ królestwa robotników”. Radzenie sobie z rzeczywistością państwa w stanie rewolucji ukazane jest w humorystycznej perspektywie, jak wtedy, gdy budujące slogany zostają zderzone ze zdroworozsądkowym osądem. Domowe historie, mądrości i rozmowy — zwykłe, banalne stwierdzenia, narzekania czy żarty — stają się antidotum na groźny czas. To, co prywatne, domowe, zestawione z powojennym zamętem, wywołuje śmiech; język gadany, nieoficjalny, nienamaszczony, zapamiętany i cytowany przez młodziutkiego narratora, daje odpowiedź na pytanie: czym żyją zwykli ludzie, a to z kolei odsłania rzeczywisty i spójny obraz życia w powojennym Belgradzie: życia nieprawdopodobnego i komicznego. Z posłowia Danuty Cirlić-Straszyńskiej: NA DRODZE DO EUROPY Tytuł posłowia pożyczam z pierwszego numeru kwartalnika „ Kafka” /2001 r./ — bo jest adekwatny, „ ćosiciowski” i aktualny. Bora Ćosić opublikował zresztą w tym numerze kwartalnika wypowiedź zatytułowaną „ Ja, parias z Bałkanów” z której pozwolę sobie zaczerpnąć przydatny cytat: „... w 1945 roku nasza południowa ojczyzna stała się oficjalnie królestwem robotników. Mój ojciec, który dotąd tkwił za ladą sklepu żelaznego, teraz awansował na referenta do spraw gwoździ w jakiejś instytucji, ale nadal przynależał do <> (...). Wedle tej samej systematyzacji moja mama była robotnicą w naszym gospodarstwie domowym, ja zaś robotnikiem oddającym się nauce przedmiotów gimnazjalnych. Do tego grona należy jeszcze dodać dziadka, który także był robotnikiem, niezmordowanym w dziele komentowania wydarzeń, wujka robotnika, zajmującego się uwodzeniem panienek oraz ciotki zatrudnione w biurze opowiadania przedwojennych filmów — i wtedy będziemy mieli pojęcie o roli mojej rodziny w światowej rewolucji”. Tak pisze autor, nawiązując do swojej powieści z roku 1968, która przyniosła mu sukces i jednocześnie spowodowała kilka zakazów druku, między innymi w Polsce. Przełożyłam ją dla poważnego, oczywiście państwowego wydawnictwa równo trzydzieści lat temu /1972/ i do tej pory zachował się u mnie wydobyty z redakcji, nieco pożółkły egzemplarz, niekompletny zresztą. Niekompletny, bo zabrakło w nim stron wyjętych przez redaktorów w celach manipulacji, to znaczy ewentualnego skracania lub retuszowania trafnych miejsc. Dziś może coraz trudniej w to uwierzyć, ale tak właśnie postępowała autocenzura wydawnicza z kłopotliwymi tekstami, zarówno książek oryginalnych, jak przekładów. Zachowały się także /na teczce/ ślady desperackich prób zmiany tytułu; najpierw słowa „ rodziny” zmieniono na „ rodzinki” — aby humorystyczny zamysł autora nie budził u nikogo wątpliwości. Ale to nie załatwiło sprawy: pozostała bowiem „ rewolucja”, słowo-fetysz. Ręką bardzo przyzwoitej skądinąd redaktorki zapisano więc ewentualne „ bezrewolucyjne” wersje tytułu” „ Rola mojej rodzinki w przewrocie światowym” i „ Rola mojej rodzinki w przewrocie dziejowym”. Obie te perły pomysłowości pozostawiam bez komentarza; wystarczy fakt, że polski przekład ostatecznie się nie ukazał, mimo iż nawet nie dotarł do oficjalnej cenzury na ul. Mysią. Sprawę „ światowej rewolucji”, a także nazwiska i tytuły klasyków marksizmu, zwłaszcza rosyjskich, traktowano czołobitnie, ze śmiertelną powagą. Najlepiej było — przeciwnie, niż to uczynił Bora Ćosić — na wszelki wypadek nie wspominać o Leninie, o Trockim, o Róży Luksemburg czy Dzierżyńskim, o Imperializmie jako najwyższym stadium kapitalizmu. Tymczasem zdolny i zuchwały „ parias” z zawsze kłopotliwych Bałkanów odważył się zakpić ze świętych i nietykalnych akcesoriów rewolucji, wkładając opowieść o niej w usta chłopięcego narratora, który w obliczu świata staje naiwny i bezradny jak dziecko wobec dziwów Disneylandu. Jego liczna rodzina, wyrzucona z mieszkania do jednego pokoju przez fale socjalistycznej rewolucji, nie przyjmuje mimo wszystko postawy wrogiej ani nawet złośliwej, lecz wszelkimi sposobami stara się włączyć w nurt nowego życia. W gruncie rzeczy okazuje się to jednak zupełnie niemożliwe, podobnie jak
Ediciones
1 edición · ordenar: más recientes
czarne8-387-39165-483873916542002-01-01polaco (Polonia)1Softcover